AP: Julio, kto cię najbardziej zachęcił do uprawiania piłki nożnej?
JŁ: W mojej rodzinie sport zawsze był obecny, ale nikt nie zmuszał mnie do jego uprawiania. To była moja decyzja. Gdy byłam mała, oglądałam również wiele bajek o piłce nożnej, co jeszcze bardziej zachęcało mnie do uprawiania tego sportu.
AP: Dlaczego akurat ta dyscyplina, a nie na przykład koszykówka lub inna dziedzina sportu?
JŁ: Wybrałam piłkę nożną, ponieważ od najmłodszych lat jeździłam z dziadkiem na mecze Tęczy Zręcin. W przerwie meczu lubiłam pograć w piłkę z chłopakami. Wiele osób oglądało to oraz namawiało mojego dziadka i rodziców, żeby zapisali mnie na piłkę nożną i właśnie tak zaczęła się moja przygoda z tą dyscypliną.
AP: Ile lat trenujesz i gdzie? Jakie są twoje najważniejsze sukcesy?
JŁ: W piłkę nożną gram już 4 lata. Przez pierwszy rok trenowałam z chłopakami w Zręcinie, w Beniaminek Soccer Schools. Potem przeniosłam się do Krosna, do drużyny dziewczęcej Beniaminek Girls, gdzie trenuję do dziś. Do moich najważniejszych sukcesów należy na pewno wicemistrzostwo Polski w Futsalu Kobiet do lat 15. Ale też dużym wyróżnieniem było dla mnie otrzymanie powołania do kadry Podkarpacia do lat 15. Chciałabym też zwrócić uwagę na to, że w całej mojej karierze było kilka momentów, w których zastanawiałam się, czy nie zrezygnować z gry w piłkę, lecz cały czas coś mówiło mi, żebym się nie poddawała. To, że się nie poddaję i nadal mam chęć do uprawiania sportu, też jest dla mnie sukcesem.
AP: Czym jest dla ciebie sport, a konkretnie piłka nożna?
JŁ: Piłka nożna jest dla mnie czymś bardzo ważnym. Używając przenośni, mogłabym powiedzieć, że jest dla mnie odskocznią. Przebywając na treningu czy rozgrywając mecz, myślę tylko o piłce, o niczym innym. Skupiam się na tym, co tu i teraz. Na przykład podczas meczu w przeddzień egzaminów ósmoklasisty nie myślałam o tym, czy dobrze napiszę, czy się nie spóźnię, czy prawidłowo przykleję naklejkę, czy nie zapomnę długopisów. W tamtym momencie skupiałam się tylko na tym, jaka będzie moja następna ,,kiwka", a jedynym problemem było to, czy wygramy mecz, nic więcej się nie liczyło. Podsumowując, piłka nożna jest dla mnie najlepszym sposobem, aby zapomnieć chociaż na chwilę o pojawiających się problemach czy trudnościach. Dzięki niej po prostu oswajam się ze stresem, który ciągle się pojawia, nie tylko podczas każdego meczu, ale także w życiu codziennym.
AP: Czy masz ulubioną drużynę i sportowca, którego próbujesz naśladować?
JŁ: Moją ulubioną drużyną jest Barcelona, zarówno w piłce męskiej, jak i w piłce kobiecej. Moja ulubiona piłkarka to Ewa Pajor. Natomiast nie potrafię wskazać jednego ulubionego piłkarza, lecz mogę wymienić kilku, których gra jest dla mnie inspirująca. Są to m.in. Robert Lewandowski, Lamine Yamale, Conceicao i Pedri, a moim ulubionym bramkarzem jest Wojciech Szczęsny. Oczywiście, jest wielu innych piłkarzy, których uwielbiam oglądać na boisku, lecz tych wymienionych – najbardziej.
AP: Jak godzisz naukę z treningami i zawodami? Przecież to ogromne wyrzeczenie, które kosztuje dużo czasu.
JŁ: Jeśli chodzi o godzenie sportu z nauką, to czasami bywa to trudne, ale udaje mi się to, co, jak myślę, widać po moich ocenach. Tylko czasami staję przed wyborem, czy uczyć się na sprawdzian lub kartkówkę, czy może pójść na trening. Zazwyczaj wygrywa trening, lecz kilka razy musiałam odpuścić sobie piłkę, aby lepiej przygotować się do sprawdzianu czy zadania klasowego. Zwłaszcza przed egzaminami ósmoklasisty musiałam dać sobie nieco więcej czasu na naukę, stąd nie byłam na kilku treningach. Kilka razy zdarzyło mi się jednak, że nie poszłam do szkoły, ponieważ miałam mecz w środku tygodnia. Jedną z trudniejszych decyzji, jakie musiałam podjąć podczas nauki w szkole podstawowej, był wybór pomiędzy moją ostatnią wigilią szkolną a finałami mistrzostw Polski w futsalu kobiet do lat 17. Wybrałam finały. Czy żałuję? Trudno jest mi to stwierdzić. Z jednej strony szkoda mi było, że nie brałam udziału w wigilii, z drugiej jednak nieobecność na mistrzostwach z moją drużyną też sprawiłaby mi przykrość. Zawsze długo rozmyślam nad takimi wyborami, ale też zawsze coś wewnątrz podpowiada mi, co mam wybrać.
AP: Czy w przyszłości chcesz uprawiać sport wyczynowo, czy raczej traktujesz swoją przygodę ze sportem jako coś chwilowego, na kilka lat?
JŁ: Chciałabym, żeby sport towarzyszył mi w życiu. Nie wybieram się raczej do szkoły sportowej, lecz moją przygodę z piłką nożną pragnę kontynuować. Nie zamierzam wiązać swojej przyszłości bezpośrednio z piłką nożną, natomiast jestem przekonana, że będzie ona w moim sercu do końca życia.
AP: Jak zachęciłabyś kilkoma zdaniami koleżanki i kolegów, także i tych młodszych, do uprawiania sportu?
JŁ: Jeśli miałabym zachęcić kogoś do trenowania piłki nożnej, po pierwsze zwróciłabym uwagę na powszechną opinię, że ta dyscyplina jest tylko ,,bezsensownym kopaniem piłki". Piłka nożna uczy przegrywania, ale i wygrywania, bo chociaż czasem przeciwnik jest słabszy, nie należy go lekceważyć, tylko podchodzić do niego z szacunkiem. Uczy także dyscypliny i kontrolowania swoich emocji, ponieważ podczas meczu zdarzają się różne sytuacje, które mogą się nam nie podobać, a czasem wręcz doprowadzają do ,,szału". Mimo tego musimy myśleć, jak postępujemy i co mówimy, aby później tego nie żałować. Piłka nożna uczy też współpracy, bo, jak wszyscy wiemy, to sport zespołowy, gdzie sukces osiąga się wspólnie. Dyscyplina ta, podobnie jak wiele innych, poprzez poznawanie ciekawych ludzi daje również możliwość nawiązywania nowych przyjaźni. Piłka nożna to też radzenie sobie z presją i podejmowanie decyzji w ułamki sekundy. Czy mam wejść w drybling? Czy podać koleżance z drużyny? Tu nie ma czasu na zastanowienie, trzeba szybko ocenić sytuację i działać. Mogłabym jeszcze bez końca wymieniać zalety tej dyscypliny sportu, która, jak widać, uczy mnóstwa rzeczy. Wspomniałam tylko o tych najistotniejszych. Podsumowując, warto grać w piłkę nożną. Wymaga to dużo poświęcenia, lecz efekty są zdumiewające. ,,Wszystko się da, trzeba tylko chcieć, a reszta przyjdzie z czasem” – tak brzmi moje życiowe motto.
AP: Ile razy w tygodniu trenujesz i jak długo trwają zajęcia?
JŁ: Obecnie trenuję 2 - 3 razy w tygodniu, a każdy trening średnio trwa około 2 godzin zegarowych, chociaż muszę dodać, że liczba moich treningów zależy też od ilości meczów rozgrywanych w danym tygodniu.
AP: Jak twoje zamiłowanie do piłki odbierają twoje koleżanki i koledzy, a także rodzice?
JŁ: Myślę, że moi rodzice są zadowoleni z tego, że mam swoją pasję. Poświęcają bardzo dużo czasu, żeby zawozić mnie na treningi, mecze czy turnieje. A cała rodzina jest dla mnie ogromnym wsparciem w tym, co robię. Wspiera mnie podczas meczów i zawsze trzyma za mnie kciuki. Moje koleżanki również są raczej pozytywnie nastawione do mojej pasji. Natomiast, jak mi się wydaje, niektórzy chłopcy nie mogą pogodzić się z tym, że podczas gry w czasie wychowania fizycznego z łatwością ich ogrywam. Większość kolegów wyraża jednak pozytywną opinię, popiera to, co robię, cieszy się, że dziewczyny też mogą grać w piłkę. Dodam, że osobiście nieraz spotkałam się z tym, że „piłka nożna to nie sport dla dziewczyn", lecz nie demotywowało mnie to. Wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej zachęcało do intensywniejszych treningów.
AP: Jak myślisz, co decyduje o sukcesie w sporcie, a także w innych dziedzinach życia?
JŁ: Moim zdaniem, o sukcesie w sporcie, podobnie jak w innych dziedzinach życia, przede wszystkim decydują chęci, wiara w siebie oraz to, żeby się nigdy, przenigdy nie poddawać. Ważne jest również to, aby przejawiać pozytywne nastawienie oraz pełną zaangażowania postawę – później będzie już tylko z górki.
AP: Julko, bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas i szczere odpowiedzi. Życzę, abyś nadal umiejętnie łączyła uprawianie sportu z nauką, by omijały cię kontuzje, by twoje marzenia, nie tylko sportowe, zawsze się spełniały. Dziękuję za godne reprezentowanie Szkoły w Zręcinie. Na koniec muszę powiedzieć, że ucząc wychowania fizycznego ponad 26 lat, nie nie spotkałem takiego ucznia czy uczennicy jak ty. Mam na myśli, że nigdy nie odmówiłaś udziału w zawodach sportowych, nawet wtedy, kiedy źle się czułaś czy byłaś zmęczona, na przykład po wycieczce szkolnej, z której bardzo późno wróciłaś. Zawsze można było na ciebie liczyć, a na zawodach nigdy nie odpuszczałaś, dając z siebie nawet więcej, niż mogłaś. Życzyłbym sobie, aby takich uczniów-sportowców było jak najwięcej. Najbardziej smuci mnie, kiedy uczeń, zwłaszcza ten uzdolniony sportowo, nie chce się rozwijać i odmawia wyjazdu na zawody sportowe.
JŁ: Ja również dziękuję za przeprowadzoną rozmowę oraz za to, że mogłam reprezentować moją podstawówkę w wielu zawodach sportowych. Wspomnienia dobrych i gorszych chwil zostaną ze mną na długo, a może i na zawsze.