W klasie IV, w ramachNarodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa, połączono realizację "Akademii pana Kleksa" z wierszami Jana Brzechwy i Juliana Tuwima przedstawionymi w postaci spektaklu przez klasę VI B. Było to fascynującym doświadczeniem edukacyjnym i artystycznym, zachęcającym do sięgnięcia po literaturę dziecięcą.
Na malowniczej scenie, oświetlonej promieniami słońca przebijającymi się przez okna, rozkwitło widowisko zatytułowane "Ptasie Radio". Atmosfera była przesiąknięta radosnymi dźwiękami, a widownia z utęsknieniem wyczekiwała, co przyniesie ten ptasi koncert.W miarę jak ptaszki zaczynały ze sobą rozmawiać, włączały swoje "instrumenty" i zaczynały emanować dźwiękami. Słowik, wróbel, kos, jaskółka - każdy ptak przyniósł ze sobą unikalny ton i melodię.
Następnie na scenie pojawił się pan Hilary, bohater wiersza „Okulary”. Aktor, odgrywając rolę roztrzepanego i roztargnionego człowieka, sprawiał, że publiczność natychmiast wchodziła w klimat zabawy.
Z kolei przyszedł czas na Sowę". Słowa wiersza unosiły się w powietrzu jak nuty melodii, wprowadzając widzów w tajemniczy świat leśnej dziupli, gdzie mieszkała Mądra Sowa.Sroka, przedstawiona jako kolorowa postać, i dzięcioł, znany weterynarz, weszli na scenę, by przekazać swoje rady i zwrócić uwagę na potencjalne konsekwencje czytania w nocy.
Potem pojawiła się mała żabka (wiersz „Żaba”), która doskonale odgrywała rolę słabej i chorej postaci. Jej mimika i gesty oddawały doskonale uczucie niedomagania.
Przedstawienie było pełne komizmu, gdy lekarka zwracała uwagę na różne absurdalne przyczyny choroby żaby. Widzowie nie mogli powstrzymać się od śmiechu, gdy usłyszeli, że źródłem problemów jest siedzenie przy pompie, kąpiel czy pływanie w strumykach.
Później w centrum uwagi znalazła się Zosia Samosia, wściekła na cały świat. Publiczność była wręcz zahipnotyzowana jej ekspresją i komizmem.
Na koniec klasa szósta przeniosła wszystkich do magicznego ogrodu, gdzie Kaczka Dziwaczka tańczyła w rytm muzyki.
Z każdym krokiem zachowywała się coraz śmieszniej.W miarę jak wiersz przechodził do kolejnych zwrotek Kaczka Dziwaczka zaskakiwała widzów coraz bardziej i zawsze z uśmiechem na dziobie wplątywała ją w swoje komiczne przygody.
Podczas finału, wszyscy uczestnicy zebrali się na scenie, by wspólnie pożegnać publiczność. Uściski, uśmiechy i brawa były dowodem na to, że wiersze Jana Brzechwy i Julian Tuwima, w interpretacji klasy szóstej, stały się nie tylko przedstawieniem, ale także magiczną podróżą w świat wyobraźni i humoru.
RM


