
"W pewnej norze ziemnej żył sobie pewien hobbit. Nie była to szkaradna, brudna, wilgotna nora, rojąca się od robaków i cuchnąca błotem... była to nora hobbita, a to znaczy: nora z wygodami." Nora wyposażana w wiele spiżarni, które były wypełnione wszelakim dobrem po brzegi, pełne smakołyków, ciastek i placków, bo dodać w tym miejscu należy, że hobbici, poza paleniem fajki i relaksowaniem się, uwielbiali jeść. W miarę możliwości jadali obiad dwa razy dziennie, a jeśli nadarzyła się jakaś okazja do świętowania i ucztowania, byli niemalże wniebowzięci.
Dokładnie dzisiaj, 21 grudnia 2022 roku, zgodnie ze staroelficką przepowiednią w sali nr 11 pojawiło się tajemne przejście do Hobbitonu, a tu nieopodal Pagórka w Bag End miała miejsce wielka uczta połączona z podsumowaniem lektury Tolkiena "Hobbit czyli tam i z powrotem". Przybyły przepiękne elfy leśne wraz ze swym przywódcą Elrondem, który zasiadł w towarzystwie kruka Roaka i długo o czymś rozprawiał półgłosem, przegryzając koreczki z kabanosami.
Drugą grupę zaproszonych gości stanowiły krasnoludy - skore do przekąsek, sałatki leśnej, soków owocowych i kompotów. Dochodziło podczas uczty do sprzeczek podczas gaszenia zapalonych świec, które wykorzystywano do podpalania kawałeczków drewienek, którymi następnie pisano magiczne znaki - runy na papierowych talerzykach. Pojawiły się też magiczne pierścienie, miecze, łuki, a nawet sztylet z rogu jelenia. Nie zabrakło też hobbitów i gospodarza - samego Bilbo Bagginsa, który dzisiaj odświętnie ubrany w bordowy surdut chętnie częstował zaproszonych gości, samodzielnie przygotowanymi przysmakami uraczył też naszych nauczycieli i kolegów z innych klas.
W czasie uczty rozwiązywaliśmy zagadki i quizy, słuchaliśmy jak Tolkien recytuje wiersz w języku elfickim, zaznaczaliśmy trasę wędrówki Bilbo i krasnoludów na mapie Śródziemia, słuchaliśmy utworu Edda Sheeran'a "I see fire" i ścieżek dźwiękowych z adaptacji filmowej lektury. Uczta przebiegała w spokoju (nie wspomnę tu o incydencie z mieczami w roli głównej), w miłej przedświątecznej atmosferze. Ze stołu szybko znikały ciasteczka, babeczki, pączki krakersy i biszkopty moczone we wrzosowym miodzie, a także owoce, orzechy i pyszne paluszki. Wszystko smakowało wybornie, a w klasie panował tajemniczy półmrok i tylko blask świec rozjaśniał najbliższe otoczenie, bo tylko wtedy można dużo wyraźniej dostrzec to, co jest wyświetlane na tablicy interaktywnej. Mam nadzieję, że jeśli znalazł się jeszcze ktoś, kto nie doczytał lektury do końca, szybko to zrobi zachęcony dzisiejszymi przeżyciami.
Wszystko to dzialo się w klasie 6B pod kierunkiem wychowawczyni. Dumna jestem też, że moi uczniowie wcielili się tylko w pozytywne postacie, a przecież w książce aż roi się od szkaradnych goblinów, trolli, jest Gollum i smok. Szkoda tylko, że zabrakło Gandalfa, pewnie nabawił się kataru przy zmianie pogody.
Małgorzata Przewoźnik














